zapamiętaj mnie

Jestes tutaj: >>Start >>Artykuły >>Polityka

Kilka słów o kampanii wyborczej

Wreszcie koniec zasypywania nas ulotkami, gazetkami i wizytówkami wyborczymi. Z ekranów telewizorów poznikają uśmiechnięte twarze w garniturach i wyjściowych kreacjach. Od jutra nikt w przerwie na reklamy nie będzie zapewniał , że zrobi wszystko by innym żyło się lepiej, a wojna bilboardowo –transparentowa, za około miesiąc przywróci nasze ulice do stanu normalności.

Czyli odkryje odpadające tynki , dziurawe jezdnie i braki w przystankowych wiatach. I śmierdzące moczem parki z połamanymi ławkami.

 

W niedzielę , idąc za głosem obywatelskiego obowiązku, damy przyzwolenie kolejnym społecznikom, na realizowanie ich przedwyborczych obietnic. Tylko czy naprawdę są to obietnice możliwe do zrealizowania?

 

Poprzednio, cztery lata temu,  łudzono nas , że będziemy mieli fantastyczny Aquapark. Potem były kłótnie, spory i zwady . I przede wszystkim brak pieniędzy. Teraz podobnie: wszyscy jak jeden mąż zapewniają nas, że kompleks basenów jest wpisany w ich program działania, ale ...No właśnie, nikt jeszcze nie wie skąd wziąć  na tak dużą inwestycję pieniądze.

 

Poprzednio zapewniano nas również , że nasze bezpieczeństwo będzie najważniejsze. I było. Tyle tylko, że żaden radny nie jest w stanie sam zatrudnić dodatkowych strażników miejskich czy policjantów. Albo znaleźć kandydatów do tej pracy. To regulacje z innej „beczki". Po co więc obietnice? A może chodzi o rozrastający się monitoring miasta? Ale skoro się rozrasta, to co kandydaci mają na myśli? Społeczne pilnowanie porządku? A może społeczną policję? Bo państwowa jest i działa jak działa.

 

Poprzednio  obiecywano nam wiele: poprawę stanu placówek zdrowia, placówek oświatowych, dbałość o drogi, walkę z wandalizmem...Dużo tego było. Oj, dużo! Tyle, że  przeciętny mieszkaniec nie wiedział , że głosując na konkretnego kandydata i oferowane naprawienie wad w jego otoczeniu, często głosuje...na  program stanowiący żywcem „zerżnięte" zapisy ,dawno ujęte w planie prac na nadchodzące lata. Przeciętny mieszkaniec nie wiedział także, że wiele list wyborczych to po prostu rodzinny interes. Bo w końcu tak się jakoś porobiło, że skoro ojciec się udziela, to i żona i dzieci i nawet teściowie czy kuzynostwo ma potrzebę wspierania społecznych inicjatyw. A zwłaszcza wspierania foteli w Sali Narad USC. Czy coś się zmieniło? Raczej nie. Bo kandydaci, którzy „nie weszli" do Rady, zaszyli się na te kilka lat, by niczym Feniks podnieść się teraz z popiołów.

 

Na listach partii i komitetów niezależnych ,figurują te same osoby co cztery lata temu. Dobrze jeśli w trakcie minionej kadencji chociaż co jakiś czas składali wnioski w sprawie  obywateli, ale są też tacy, którym wystarczyło pobieranie diety i obnoszenie się z tytułem radnego. Na listach są też nowe twarze- czasami nieznane społeczeństwu i jakimś dziwnym trafem wciąż ukrywające się podczas kampanii. Bo jak inaczej nazwać ulotki, na których oprócz ich twarzy i pozycji na liście, nie ma kompletnie nic? Ani co robią, ani co robili, ani nawet- a właściwie co najważniejsze- co mają zamiar zrobić! Czyżby wychodzili z założenia, że ich fizyczność wystarczy?

 

Nie wiem co będzie dalej. Wiem tylko, że jak zwykle w roku wyborczym, miasta i wioski furczały od natłoku inwestycji. Inwestycji często robionych w pośpiechu. By pokazać, że aktualni włodarze są najlepsi. Czasami może i są, ale jak widzę, że  układa się chodnik z betonowych bloczków na podłożu, który swoją linią wciąż przypomina szczyty górskie z dolinami je oddzielającymi, gdy początek rozpoczętej pracy już się rozwala, a do końca pozostał spory kawałek, nie bardzo wierzę w rzetelność nie tylko firmy wykonującej, ale i zlecającej. Bo w końcu od zawsze wiadomo, że „pańskie oko konia tuczy", a tu ani nadzoru, ani kontroli tego ,co się zleciło. „Krew mnie zalewa" również wtedy, gdy wodą barwioną na biało poprawia się po raz trzeci w tym roku pasy na jezdni. Jakby nie można było zrobić tego raz, rzetelnie i pełnowartościowymi środkami.

 

W całej tej „zadymie wyborczej", były też ciekawe chwile. Akwizycja wyborczych ulotek była o tyle interesująca, że prawie wszyscy postawili na „pukanie do drzwi", a nie zarzucanie skrzynek makulaturą. Co prawda trema zjadała wielu, bo oprócz podania swojego imienia i nazwiska, nie byli w stanie powiedzieć nic innego, ale za to wszyscy prosili, uśmiechali się i informowali, że pochodzą z tej dzielnicy, z tego rejonu.

 

Była też walka , kto „powiesi się większy", a z początkiem kończącego się już tygodnia, na drogi  Świdnicy, ruszyły samochody wyposażone w przyczepki z bilbordami i stające pod marketami „większe auta" z migającymi twarzami kandydatów. Autka jeździły sobie i korkowały niekiedy ulice, zważając, by nie przekroczyć 20 km/godz., ale w końcu chodziło o to, by każdy mógł przeczytać reklamę.

 

No i jak dla mnie pomysł , za który powinno przyznać się Nobla: wykorzystanie pudełek na płyty z filmami w pewnej wypożyczalni. Zamiast  reklamy filmu, a najlepiej krótkiego opisu filmu jaki się wypożycza, w kieszonkę plastikowego pudełeczka wtykano kwadratowy folder z podobizną kandydata, a dziewczyna obsługująca klienta uśmiechała się anielsko niczym kandydat na jej słonecznej koszulce. W tym momencie zaczęłam się zastanawiać nawet  czego dotyczy reklama, jaki film ma mieć premierę, że tak się go forsuje? No, bo że społeczny polityk zapragnął udawać aktora, to jakoś  nie bardzo chciało mi się wierzyć. A jednak...

 

Muszę przyznać, że z ciekawością czekam  na wyniki niedzielnego głosowania. Bo tak naprawdę będzie to sprawdzian, kto się lepiej sprzedał . Reklamie oczywiście. Rzeczowości było mało w tej kampanii, za to obietnice wielkie niczym scenariusze hollywoodzkich filmów. To co działo się w minionych latach dobrego, każdy chciał przypisać sobie. A przecież rada to nie jednostka. Skąd wobec tego buta i nerwowość okazywana , gdy mówiono, że to wspólne dzieło wszystkich, a nie konkretnego ugrupowania?

 

Mam jednak nadzieję, że kostiumy występujących w kampanii były szyte na miarę. Na miarę ich możliwości i godności. Bo czas pokaże, kto tu jest mesjaszem, a kto zwykłym kuglarzem.


Podziel się ze znajomymi:

dodano: 2010-11-19 21:14:18


autor: Redaktor

tagi: polityka, wybory samorządowe, kampania,


Komentarze:



Aby dodać komentarz proszę przepisać kod z obrazka lub zalogować się

CAPTCHA Image

 

Artykuły
  • Dawno temu w Ameryce...

    11 września świat jakby przystaje… To dzień wspomnienia o tych, którym seria czterech ataków terrorystycznych, przeprowadzonych rano ,we wtorek, 11 września 2001 roku ,na terytorium Stanów Zjednoczonych ,za pomocą uprowadzonych samolotów pasażerskich, odebrano życie. To dzień w jakim wielu ponownie opłakuje małżonków, dzieci, znajomych.

    wiecej
  • Paulina Lenda- muzyczna nadzieja polskiej estrady

    Młodziutka ,a jednak nad wiek dojrzała w swoich wypowiedziach. Niezwykle skromna przy tym w sposobie bycia. Mając „naście” lat oczarowała swoim oryginalnym niskim głosem Kubę Wojewódzkiego, Agnieszkę Chylińską, Macieja Maleńczuka a także Piotra Rubika, który nie wyobrażał sobie własnej nowej płyty bez jej udziału. Określana jako niezwykły talent i nadzieja na przyszłość. Zakochana w muzyce od zawsze.

    wiecej
  • Wawryniewicz zbuduje Aquapark!

    Ostatnie wybory samorządowe nie były zbyt łaskawe dla Ryszarda Wawryniewicza, byłego wicestarosty świdnickiego. Społeczne „”nie” pozostawiło go …bez pracy. Jednak… Pan Wawryniewicz nie musi już dbać o swoje zatrudnienie. Jest Prezesem Spółki Inwestycje Świdnickie. I to on pokieruje pracami budowy Parku Wodnego w Świdnicy.

    wiecej
bus

Wiadomości

  • Powróciła Liga Typera Dacco

    Można już typować pierwsze spotkania. Po raz pierwszy w kilkuletniej historii naszej zabawy będziemy typowali wyniki meczów I ligi. Wszystkie pozostałe zasady są takie same, jak dotychczas.

    wiecej
  • 5 września ruszyła sekcja judo.

    Rozpoczął sie już nowy sezon judo w UKS „JUDO” Świdnica, w jakim stworzono nowe grupy dla dzieci i młodzieży.

    wiecej

 

 

Głosuj na nas w Topliście

Panel redaktora